4.05.2019

[200] Colleen Hoover ,,It ends with us"

W tym roku wyjątkowo uparłam się na książki Hoover. Serio, nie mam pojęcia dlaczego tak, ale moje plany przeczytania jej wszystkich książek właściwie są na bardzo, bardzo dobrej drodze, bo o ile dobrze liczę to zostały mi jeszcze trzy. Do książek pisarki podchodzę różnie, bo moje odczucia zaczynają się od uwielbiam do nienawidzę. Cała gama odczuć. Gdzie się ta ulokuje? Przekonajcie się sami ;).

,, - Mam wrażenie, że każdy udaje kogoś, kim nie jest, a głęboko w środku wszyscy jesteśmy tak samo popieprzeni. Po prostu jedni ukrywają to lepiej niż inni."

PODOBNO NAJBLIŻSI NAJBARDZIEJ RANIĄ, BO WIEDZĄ CO ZABOLI
Lily Bloom to dziewczyna, która nie miała za ciekawego okresu dorastania. Już od małego dziecka była bliskim świadkiem przemocy domowej. Żyła w przekonaniu, że jako dorosła kobieta nigdy do czegoś takiego nie dopuści. Idzie jej świetnie. Pewnej nocy poznaje na dachu mężczyznę imieniem Ryle, ale ich drogi nigdy więcej się nie spotykają. Aż do czasu, gdy rok od tego wydarzenia otwiera bardzo nietypową kwiaciarnię i przypadkowo na nowo nawiązuje kontakt z Ryle'e, który okazuje się być ambitnym neurochirurgiem. Zaczyna ich łączyć namiętna relacja, ale czy to jedyne co może być między nimi? Czy może połączy ich coś poważnego? Czy życie wygląda tak pięknie? Co jeśli zaczną ją nawiedzać bardzo jej bliskie duchy przeszłości?


BOHATEROWIE I STYL
Lily była bohaterką, której nie sposób było nie polubić. Nie sposób było też jej zachowania kwestionować, ponieważ łatwo było w głowie krzyczeć "powiedz nie", jednak w rzeczywistości autorka skonstruowała tę powieść tak genialnie, że gdy bohaterka mówiła "tak" w pełni się ją rozumiało i nie było w stanie w stu procentach tego negować. Ryle był moją ulubioną postacią do połowy książki, potem jedyne na co miałam ochotę to zamknąć oczy i mówić "to nie może być prawda, nie, nie, nie...". Atlas był kimś kto od początku działał mi na nerwach i sama nie wiem dlaczego, ale jakoś nie potrafiłam zapałać do niego sympatią. Może dlatego, że liczyłam na happy end, a on mi z nim kolidował? Sama nie wiem... Jeżeli chodzi o samą fabułę to przeszłam przez całą możliwą gamę podczas czytania romansu, od zauroczenia po zakochanie postacią, ale dodatkowo przeszłam przez niezrozumienie, dlaczego ta książka musi mieć taki koniec, desperację,  bo przecież dlaczego tak jest, miało być tak idealnie, aż po akceptację i zrozumienie, że tak, życie właśnie takie jest, nie ważne jak dobrze się zapowiada. Jak widzicie jest tego naprawdę wiele, ale nie potrafię Wam powiedzieć całych szczegółów burzy jaka szalała wewnątrz mnie, podczas czytania tej powieści. Po prostu nie jestem, nie ma na to odpowiednich słów.


WAŻNY TEMAT
Uważam, że książka jest naprawdę świetna i ląduje na drugim miejscu moich ulubionych książek tej autorki (na pierwszym niezmiennie jest Ugly love, za bardzo kocham szczęśliwe zakończenia). Porusza niezwykle istotny problem i w niezwykle odpowiedzialny sposób podejmuje się tematu. Autorka chce, żebyśmy przeszli przez każdy tok myślenia. Pokazuje nam jak na początku większość z nas myśli o przemocy, że większość na początku uznaje to za głupotę, zastanawia się dlaczego te osoby nie odejdą, przecież to takie proste, uderzy cię i koniec, odchodzisz. A Hoover udowadnia nam, że to wcale tak nie działa. Celowo stwarza taką postać, byśmy zrozumieli jak to naprawdę wygląda. Byśmy chcieli dla niej przesuwać własne granice i wierzyć jej w "to się nigdy nie powtórzy". Moim zdaniem jej rola w tej książce jest genialna. Być może wynika to z faktu, że podzieliła się z nami swoimi prywatnymi przeżyciami.


AKAPIT SPOILER
Nie potrafię sobie tego odpuścić. Muszę z kimś o tym porozmawiać. Zakochałam się w Ryle'u i potem byłam niesamowicie załamana, że dlaczego on taki musi być, dlaczego tak świetna postać jest kimś takim, ale potem zrozumiałam, że to było celowe. Że miałam go celowo pokochać, i jak sama autorka pisze, ona też zakochała się w głównej postaci i bolało ją serce, że musiała go takiego zrobić, ale ten zabieg był tak bardzo konieczny dla całej treści, że zaakceptowałam to. Moja dusza romantyczki oczywiście chciałaby, żeby to była książka bez trudnego tematu, ze szczęśliwym zakończeniem, ale wtedy straciłaby ona i na wartości i na ogólnym odbiorze. Czy Wy też go pokochaliście? Czy byliście obojętni na jego urok?


PODSUMOWUJĄC
It ends with us to genialna powieść, która ma bardzo ważny cel i jest świetnie napisana. Hoover zależało na tym, byśmy zrozumieli tok myślenia osób dotkniętych przemocą domową i sprawiła, że nie jesteśmy w stanie tego całkowicie negować, przez zakochanie postacią. Uważam, że poradziła sobie naprawdę super, ponieważ to co stworzyła jest tak dobre, że aż ciężko uwierzyć. Mnie osobiście ta książka bardzo mocno poruszyła, do tego stopnia, że przez ostatnie strony ryczałam jak bóbr i nic nie widziałam, dosłownie musiałam przerywać czytanie, bo nie byłam w stanie oddychać. To był emocjonalny rollercoaster, który jest rewelacyjny! Powieść wylądowała na drugim miejscu moich ulubionych książek tej autorki. Osobiście uważam, że naprawdę każdy powinien ją przeczytać, bo jest ona swego rodzaju nauką, nawet jeżeli nie dotyczy nas bezpośrednio i przebija się przez nią być może banalny, ale jednak ważny morał "nie oceniaj i nie krytykuj innych, jeśli nie jesteś na ich miejscu, bo nie rozumiesz przez co przechodzą", nie jest on jednak jedyny, bo w powieści pojawi się ich cała masa. Gorąco polecam!

OCENA: 9/10 (wybitna)


NA KONIEC (NIETYPOWO) MOJE DWA ULUBIONE CYTATY Z TEJ KSIĄŻKI:



Czytaliście? Zamierzacie? :) Ja się zauroczyłam tą pozycją i muszę ją sobie kupić do domu (pierwotnie czytałam jako ebooka). Co do książek Hoover, które zostały mi do przeczytania to jest to ,,Without Merit", ,,November 9" i ,,Wszystkie nasze obietnice" oraz w sumie ta nowa, której tytułu nie pamiętam i nie orientuję się czy już wyszła czy dopiero będzie mieć premierę :'D.





16 komentarzy:

  1. Zobaczyłam okładkę i tylko się uśmiechnęłam, bo kocham tę książkę. <3 Podoba mi się, jak ona to wszystko ukazuje, a brak sztucznego happy endu, w którym Ryle by się dla niej zmienił, czyni ją tak dobrą.

    "Wszystkie nasze obietnice" polecam! Jest naprawdę piękna i wzruszająca. Przeplatają się w niej chwile szczęścia i bólu, a na koniec jest drobne nawiązanie do jednej z poprzednich książek autorki. Nie ma wielkiego znaczenia w fabule, ale bardzo lubię takie zabiegi.

    myslizglowywylatujace.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak uważam! <3 <3

      Na pewno zamierzam wszystkie te trzy przeczytać, ale sama nie mogę zdecydować, za którą najpierw się zabrać :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię pióro tej autorki. Tego tytułu jeszcze nie czytałam, ale zakręciłaś mnie do tego, by zrobić to, jak najszybciej. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nic tej autorki nie czytałam i prawdę mówiąc to się trochę obawiam jej książek. Wiele osób je tak zachwala, a ja mam wrażenie że właśnie przez to się na nich rozczaruje. Pewnie kiedyś jednak coś przeczytam z czystej ciekawości.
    Pozdrawiam :)
    https://life-ishappiness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie zależy za jaką pierwszą się zabierzesz :) U mnie relacje z nią są na naprawdę dwóch różnych stronach przepaści :'D

      Usuń
  4. Od jakiegoś czasu mam tą książkę już w planach do przeczytania ^^ Może w lecie w końcu znajdę na nią czas :D
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna książka, chyba nigdy o niej nie zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam za sobą bodajże pięć powieści Hoover i tylko jedna naprawdę mi się spodobała. Niemniej po ten tytuł na pewno jeszcze sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka była taka życiowo prawdziwa. Mnie też bolało, co się z Rylem stało, ale właśnie o to w tej książce chodziło. Bardzo się cieszę, w jakim kierunku autorka poprowadziła tę książkę i na pewno wielu ludziom dodała też odwagi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała książka... Zaraz po "Wszystkich naszych obietnicach" moja ulubiona powieść autorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, a tytuł który podałaś jak na razie przede mną :)

      Usuń

Drogi czytelniku!
Bardzo się cieszę, że się tutaj znalazłeś. Jeżeli masz chwilkę wolnego czasu to skomentuj przeczytany post, na pewno wywołasz tym uśmiech na mojej twarzy! A jak zostawisz linka do swojego bloga to na pewno złożę Ci rewizytę.

♥SPODOBAŁ CI SIĘ MÓJ BLOG? TO ZAOBSERWUJ!♥