13.07.2017

[94] Sandra Nowaczyk ,,Friendzone"

Co powiecie na debiut nastoletniej autorki? :) Mnie książka zaciekawiła głównie faktem, że autorka ma tyle samo lat co ja i byłam niezmiernie ciekawa jak może wyglądać powieść osoby w moim wieku (rocznik 2000). Dzisiaj opowiem Wam jak wyszły wrażenia ;). A teraz na początek, bardzo dłuuugi cytat, ale jakże piękny!

,,Rodzimy się z wrodzonym pragnieniem, by być kochanym. 
Jesteśmy zdolni upaść na kolana, żebrać o ochłapy miłości, byle tylko wiedzieć, że istnieje na tym świecie chociaż jedna osoba, która jest w stanie oddać za nas siebie. 
Pozwalamy, by inni ludzie łamali nam serce, wystawiali je na próbę, ale nigdy nie przestajemy poszukiwać bratniej duszy. (...) To przemienia się w sens naszego życia. 
Ostatecznie umieramy, pragnąc wiedzieć, czy to życie było coś warte, czy opłacało się żyć."



PRZYJAŹŃ DAMSKO-MĘSKA 
Tatum i Griffin to przyjaciele niemalże od narodzin. Dorastali razem jak brat i siostra. Teraz są już niemal dorośli, a ich relacje dalej pozostają bardzo zażyłe. Oboje są w związkach i oboje cieszą się przyjaźnią i młodością. Wszystko zmienia jeden, tajemniczy taniec na balu. Od tego czasu wszystko przypomina jedno wielkie spięcie. Ich relacje nie są już tak "miękkie" jak wcześniej. Pełni sprzecznych emocji zaczynają wycofywać się... Czy ich przyjaźń ma szanse przetrwać i czy będzie wyglądała tak jak wcześniej? Nie mogę się w sobie zakochać, obiecali to sobie jeszcze jak byli mali. Ale co jeśli jedno z nich złamie tę zasadę? Jeśli się zakocha? FRIENDZONE...



TATUM I GRIFFIN
Skoro już zarysowałam lekko fabułę, to od razu przejdę do bohaterów. Książka pisana jest z dwóch perspektyw, co przyznam bardzo lubię. Tate jest dziewczyną, która zdaje się być osobą oddającą się emocjom. Przynajmniej tak mi się zdawało. W pewnym sensie było to irytujące, że coś poszło nie tak, a ona już pali za sobą mosty i ucieka. Może nie rozumiem tego, bo nie byłam w takiej sytuacji, aczkolwiek nie zmienia to faktu, że wkurzało mnie jej zachowanie. Griff to bohater, dzięki, któremu nieco lepiej odebrałam książkę (choć za szczególnie też go nie polubiłam). Wydawał się naprawdę dużo myśleć o swoich uczuciach i nie podejmował decyzji z nimi związanych zbyt pochopnie. Tak więc wychodzi na to, że główna bohaterka działała mi (nieco) na nerwy, a bohater łagodził to odczucie. 

O FABULE
Jeśli chodzi o akcję w książce to jest naprawdę dobrze. Nie ma tam fajerwerków, ale też nie ma nudy. Czyta się szybko i dość lekko. Jedyne co mnie w pewnym sensie śmieszyło to w pewnych momentach zbytnia dramaturgia, która ogólnie rzecz biorąc zapewne jest na plus, bo w końcu ubarwiała powieść. Zakończenie nie jest szokiem i od początku się takiego spodziewałam, ale nie sądzę też, by było to jakimś wielkim minusem. 



STYL PISANIA SIEDEMNASTOLATKI
Myślę, że to zainteresuje nie jedną osobę. W końcu autorka powieści ma tylko(/aż) 17 lat. Powiem Wam zatem jak to było u mnie. Nie zraziłam się tym, wręcz było to na plus, bo byłam przeogromnie ciekawa (jak wspomniałam na początku) jak pisze osoba  w moim wieku. Nie spodziewałam się fajerwerków, ale nie spodziewałam się też dna. Czekałam na coś pomiędzy i rzeczywiście tak wyszło. Na początku styl pisania trochę mnie irytował, bo przykułam większą wagę do tego co czytam, składniowo i tak dalej, w związku z czym pewne rzeczy mnie wkurzały (jak np. coś w stylu "otworzyła drzwi kluczem, bo od tego on jest", nie mówię, że dosłownie takie zdanie było, ale były takie oczywiste niejasności, po prostu niepotrzebne). Z drugiej strony były momenty kiedy tak barwnie i zgrabnie pisarka bawiła się słowami, że nieraz porównywałam ją do zagranicznych pisarzy i dochodziłam do wniosku, że pisze niemal tak samo dobrze. Koniec końców dopiero od połowy nie irytowałam się właśnie tymi zdaniami, o których wspomniałam, jakby styl się nieco poprawił i było już tylko lepiej.



OPRAWA GRAFICZNA
Nie wiem jak Wam, ale mi bardzo, ale to bardzo podoba się ta okładka! Jest idealna do tej książki, jej grzbiet jest podobny co też jest plusem (ładnie wygląda na półce :p). W środku po każdym rozdziale jest jakieś zdanie/a do którego przypisany jest fragment piosenki, Ci co lubią czytać przy muzyce mogą sobie włączać różne kawałki. Ja akurat omijałam te fragmenty, bo nie czytam przy muzyce, ale na pewno jest to ciekawe urozmaicenie. 

ANI TAK, ANI NIE
W takim ogólnym rozrachunku nie jestem ani jakoś szczególnie usatysfakcjonowana, ani jakoś specjalnie zawiedziona. Myślę, że autorka ma bardzo duży potencjał i cieszę się, że jej marzenie o publikacji książki się spełniło, jednak dużo jeszcze ciężkiej pracy przed nią. Jestem pewna, że mimo tego, że ta książka nie jest jakaś wybitna, to i tak sięgnę po kolejne książki pisarki, by przekonać się czy idzie jej lepiej. Na pewno dużo przed nią. Trzymam za nią kciuki, by za parę lat udało jej się jeszcze więcej. 



PODSUMOWUJĄC
Uważam, że Friendzone to powieść ani dobra, ani zła. Nie usatysfakcjonowana mnie, ani też nie zwiodła, była lekka i całkiem ciekawa, miejscami znośna, ale nie było źle, zważając na wiek autorki. Było trochę zgrzytów i jak dla mnie niepotrzebnych rzeczy, ale jeżeli spojrzeć na ogół to wyszło całkiem dobrze. Tatum i Griffin, główni bohaterowie mieli coś co lubię, czyli dwie perspektywy. Myślę, że autorka powinna nieco popracować nad kreacją postaci, ponieważ nie było tej równowagi. Bohaterka bardzo mnie irytowała tym szybkim poddawaniu się emocjom, a bohater często zbyt długo rozważał i myślał nad emocjami. Jak na debiut jest dobrze, wiele jeszcze pracy przed autorką, ale sukces wydania książki jest. Trzymam za nią kciuki, by ćwiczyła i pisała jeszcze lepiej niż teraz, bo na pewno wiele ma przed sobą... ;) Nie polecam i nie odradzam, książka jest raczej kwestią tego co się lubi czytać.


OCENA: 5/ 10 (przeciętna)


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu:

A Wy czytaliście? Zamierzacie? Co myślicie? Dajcie znać ;) 





38 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się nad tą książką dla córki na urodziny. Chyba musze się jeszcze zastanowić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zamiar przeczytać tą książkę, choć obawiam się, że okaże się czymś w stylu fanficku
    Pozdrawiam!
    http://bookcaselover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że nie jest w takim stylu, bynajmniej mi się tak nie kojarzy ;)

      Usuń
  3. Ja myślę, że kiedyś tak z ciekawości sięgnę po tę książkę :D No i jestem trochę zaskoczona tym, że autorka ma tylko 17 lat :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapoznam się z tą książką mimo wszystko. Ciekawi mnie właśnie sposób pisania i treść wg tej nie wiele starszej autorki. Nie spodziewam się arcydzieła, ale myślę, że mi się spodoba :) <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rocznik 2000 rządzi (też się w nim urodziłam). Chętnie bym zajrzała do tej książki. Lubię, kiedy przyjaźń zmienia się w miłość. Miejmy nadzieję, że autorka się poprawi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba sobie odpuszczę. To już raczej nie moje klimaty. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo wszystko raczej książka nie dla mnie. Chociaż też intryguje mnie to, jak poradziła sobie moja rówieśniczka, to tematyka książki oraz te początkowe niepotrzebne zdania i potknięcia w stylu pisania pewnie by mnie zirytowały, bo jestem bardzo na nie czuła. Może za kilka lat zdecyduję się poznać tą autorkę, ale na razie raczej nie zamierzam sięgać po tę książkę :)

    Pozdrowienia i buziaki!
    BOOKS OF SOULS

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatnio czytałam książkę pisaną przez osobę w moim wieku, nie spodobała mi się. Jeśli chodzi o tą mam ochotę na takiego przeciętniaka.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już czekam na tą książkę :) Ale po przeczytaniu tych negatywnych opinii jakoś specjalnie się nie cieszę na tę hisotrie :)
    Ale nie ma się w sumie co dziwić skoro to debiut nastolatki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie się spodoba, oczekiwania i gusta są różne :)

      Usuń
  10. Totalnie nie w mój gust, a może po prostu wyrosłam z tego typu literatury? :)

    Pozdrawiam
    mowmikate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiem co mam odpowiedzieć XD

      Usuń
  11. To bardzo dobrze, że autorka ma duży potencjał. Życzę jej samych sukcesów, a po te książkę może kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszałam już, że to bardzo młoda pisarka, ale ja chyba nawet z ciekawości nie chcę sięgnąć. Mam tą niechęć do polskich autorów, a takich 'nowych' boję się jeszcze bardziej, tym bardziej, że ocena też nie jest jakaś bardzo wysoka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja troszkę też, ale pod tym względem zaczęłam przełamywać lody.

      Usuń
  13. Dla mnie cudna ksiązka <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Ta opowieść mnie kusi i kusi... Mam nadzieję, że w sierpniu uda mi się przeczytać. Skoro niektórzy porównują ją do autorki trylogii Dimily, przeczytam najpierw książkę Sandry i zobaczę jaki poziom ma Estelle Maskame i czy warto czytać jej trylogię, bo ona również zapowiada się takim przeciętniakiem :D Zazdroszczę Ci, zawsze chciałam być rocznikiem 2000 to tak fajnie brzmi :D
    Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat nie znam twórczości Maskame, a z chęcią bym poznała, tylko że oceny jej książek też są niemrawe, dlatego jakoś mi się nie spieszy :p Rocznik 2000 to super sprawa, taki wyjątkowy <3 Nasze lata idą razem z rokiem :D

      Usuń
  15. Chciałam to przeczytać, a teraz nie wiem...

    OdpowiedzUsuń
  16. Jakoś nie ciągnie mnie do tej książki :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/07/41-i-42-recenzja-dom-i-umys-edward.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie jestem fanką takich książek. Niby obiecałam sobie, że będę czytać polskich autorów, ale nic nie poradzę na to, że ta książka kojaży mi się z takim typowym wattpadowym romansem.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie to obiecałam, ale jednak jakoś słabo mi idzie :/

      Usuń
  18. O tej książce było dość głośno przed premierą, ciągle pokazywały mi się o niej posty na fb z wydawnictwa. Od razu zainteresowałam się tą książką, a fakt, że jest polskiej autorki zainteresowałam się jeszcze bardziej. Co prawda polscy pisarze są niestety słabsi od tych zagranicznych (często czytając książkę polskiego autora czuję się jakbym czytała opowiadanie na wattpadzie), ale mimo to myślę, że kiedyś przeczytam tę książkę :D
    Pozdrawiam, Emi ♥
    https://emi-lovebooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też ciągle wyskakiwały reklamy z nią XD. Też uważam, że są słabsi, ale nie wszyscy. Na przykład Aneta Jadowska łamie ten stereotyp ;). Do wattpada wiele osób porównuje, ale ja nie wypowiadam się na ten temat bo nigdy nic na nim nie czytałam i jakoś nie mam zamiaru tego zmieniać, to po prostu nie dla mnie :)

      Usuń

Drogi czytelniku!
Proszę, przeczytaj te kilka zdań! Nie odpowiadam na spam, a jeżeli AŻ tak Ci się spieszy, to przeczytaj chociaż kawałek posta. Wchodzę w każdy link bloga pozostawiony w komentarzu, jeżeli nie jest spamem.
NIE przyjmuję nominacji do LBA i TAGÓW!!!

♥SPODOBAŁ CI SIĘ MÓJ BLOG? TO ZAOBSERWUJ!!! ♥