06.11.2018

[179] Stephanie Garber ,,Caraval. Chłopak, który smakował jak północ"

Gdy była premiera tej książki było o niej naprawdę głośno i można ją było zobaczyć wszędzie. Nieco inna fantastyka, intrygujący opis, piękna okładka, no i ten ciekawy tytuł. Przyznaję, że od tamtego czasu chciałam przeczytać powieść, ale jakoś nie złożyło się na to, a teraz gdy to zrobiłam czuję się zawiedziona, a zaraz Wam opowiem dlaczego.

,,Zanim zatracisz się w magicznym świecie Caravala, zapamiętaj: TO TYLKO GRA!''


CARAVAL
Scarlett i Tella to dwie siostry, których siostrzana miłość do siebie jest tak wielka, że mogłyby oddać za siebie życie. Obie mieszkają na wyspie o nazwie Trisda pod rządami despotycznego ojca. Ich los ma zostać odmieniony, ku nadziei Scarlett na lepsze przez jej zaaranżowane małżeństwo. Niestety to likwiduje szansę na wzięciu udziału w corocznej grze - Caravalu - w której główną nagrodą jest spełnienie jednego marzenia. Jednak szczęście się do nich uśmiecha i mają zostać gośćmi honorowymi Mistrza Legendy, wszystko byłoby super, gdyby na wyspie nie została uprowadzona Tella i teraz Scarlett musi ją jak najszybciej odnaleźć... Pomóc jej w tym może tajemniczy Julian, dzięki któremu dostały się na wyspę, czy jednak jest tym za kogo się podaje? Czy można mu w pełni ufać? 


BOHATEROWIE - ROZCZAROWANIE
Scarlett jak dla mnie była zbyt irytująca tą swoja troską o siostrę, ja rozumiem, że ją kochała i tak dalej, ale miałam wrażenie, że to było zbyt przejaskrawione i niezbyt do mnie trafiało. Do tego według mnie starała się nie dać omotać grze, a jednocześnie była tak naiwna, że gdy ktoś tylko jej coś powiedział od razu w to wierzyła. Jednym słowem mówiąc dość mocno działała mi na nerwach. Co do Juliana to ciężko było go rozszyfrować co jest raczej na plus powieści, bo jego wątek w książce budował napięcie i stawiał różne tezy, które nie zawsze były trafne. Co do bohaterów drugoplanowych, siostry Scarlett i osób biorących udział w grze, to tych drugich było wystarczająco i nie było potrzeby poznawania ich głębiej, a co do jej siostry to irytowała mnie niemal w takim samym stopniu jak Scarlett. A i najważniejsze - tajemniczy Mistrz Caravalu o imieniu Legenda. Liczyłam na jakieś większe fajerwerki. Naprawdę się spodziewałam, że ta postać będzie bardziej tajemnicza i ciekawa, okazało się, że się przeliczyłam. I zawiodłam.

PAMIĘTAJ - TO TYLKO GRA
No właśnie. Ja się chyba naprawdę za mocno w to wczułam, że TO TYLKO GRA, bo w żadnym razie nie dałam się ponieść i zaskoczyć. Co spotęgowało moje rozczarowanie lekturą. Nie mam pojęcia czy w stosunku do niej byłam zbyt wymagająca, czy może dlatego, że przeczytałam dość sporo fantastyki i nie tak łatwo mnie zwieść i zauroczyć? Nie mam pojęcia. Ale naprawdę czuję się mocno zawiedziona. Myślałam, że to będzie coś nowego i że mnie zachwyci. Bardzo w stosunku do niej się pomyliłam. 


PLUSY?
Tak naprawdę ciężko mi znaleźć coś co mi się spodobało, bo się po prostu zawiodłam. Wiadomo historia nie jest zła, ale jak dla mnie na tle fantastyki to taki przeciętniak. Miała się wyróżniać z tłumu i wyróżniła, ale tylko samym opisem i ciekawym tytułem, bo reszta jakoś mnie nie przekonuje. Może w drugim tomie? Bo zakładam, że on będzie po tym otwartym zakończeniu...

OPRAWA GRAFICZNA
Okładka jest zdecydowanie lepsza niż oryginał. Oddaje tło historii, ta tajemniczość i dziewczyna w białej sukni symbolizującej niewinność pośród blasku nocy i aury tajemniczości to strzał w dziesiątkę! Wnętrze książki także jest bardzo dobrze utrzymane, a  czcionka bardzo przyjemna dla oka. Jedyne nad czym ubolewam to brak skrzydełek, ale wiadomo, nie każda książka je posiada...


PODSUMOWUJĄC
Caraval. Chłopak, który smakował jak północ okazało się jednym, wielkim rozczarowaniem. Spodziewałam się czegoś lepszego po tylu ochach i achach, jak wychodziła ta książka. Jak dla mnie nie wyróżnia się ona niczym ciekawym w fantastyce i nie zauroczyła mnie tak jak powinna. A przez to, że TO TYLKO GRA, nie dałam się ponieść i wywieść w pole, przez co moje rozczarowanie sięga zenitu. Uważam, że wśród fantastyki to zwykły przeciętniak, który nie zachwyca tak jak głosi, że będzie. Dla wymagających czytelników liczących na coś ciekawego i nastawionych na porwanie przez grę, raczej odradzam. 


OCENA: 4/10 (może być)

Czytaliście? Zamierzacie? Wiecie coś o drugim tomie? :)





16 komentarzy:

  1. Nie była to wybitna lektura, ale podobał mi się ten baśniowy klimat. Jeśli pojawi się kontynuacja na pewno się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowne okładki i obie przeczytam :)

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2018/11/babyonlinewholesale-w-poszukiwaniu.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że nie miałam tej książki w planach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że zawiodła. Faktycznie, opis, okładka... naprawdę kuszą, no ale treść jest ważniejsza niż opis. Ja czytać w planach nie mam, ale nie powiem, że kiedyś nie miałam ochoty. :)
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi sie "caraval" podobal. Nie mialam nic większego do zarzucenia, poza tym, że bohaterowie zachowywali sie nielogiczne, ale tutaj wyjasnienie, ze to tylko gra mi wystarczalo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi sama ta okładka się nie podoba, ale wiadomo, że to nie jest wyznacznikiem dobrej lektury. Aga z Niekończących się marzeń jest fanką tego jeśli dobrze pamiętam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś bardzo miałam chrapkę na ten tytuł, ale z biegiem czasu mi przeszło. Najwidoczniej niewiele straciłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy mnie ta książka nie interesowała. Jak widzę nic nie stracę jak jej nie przeczytam.
    Pozdrawiam :)
    https://life-ishappiness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Drogi czytelniku!
Bardzo się cieszę, że się tutaj znalazłeś. Jeżeli masz chwilkę wolnego czasu to skomentuj przeczytany post, na pewno wywołasz tym uśmiech na mojej twarzy! A jak zostawisz linka do swojego bloga to na pewno złożę Ci rewizytę.

♥SPODOBAŁ CI SIĘ MÓJ BLOG? TO ZAOBSERWUJ!♥